Monday, 30 December 2013 23:39

Doniosłe wydarzenie

Written by Joanna Dudzic
Rate this item
(0 votes)

Docenienie Polaków brutalnie wyrwanych z własnych domów, rzuconych na zatracenie, dzięki którym Polonia po 2004 roku ma polskie wysepki na całym świecie!

W poniedziałek 2-go grudnia 2013 roku, w Bradford miała miejsce istotna dla Polaków uroczystość.

Istotna nie tylko dla Polonii w Wielkiej Brytanii, ale tej rozsianej w wyniku II Wojny Światowej po całym świecie.

W sali ośrodka parafialnego miało miejsce uhonorowanie odznaczeniem Krzyż Zesłańców Sybiru Polaków, którzy jak kiedyś zauważył Jan Paweł II, nie byli emigrantami.

Nasz wielki rodak, podczas spotkania z Polonią w Wielkiej Brytanii, powiedział :”...Ci, co się tu znaleźli w czasie wojny nie byli emigrantami, byli Polską wyrwaną z pól bitewnych, z własnych granic” /Crystal Palace -1982/.

Zostawiając wielką politykę politykom, ośmielam się wypowiedzieć własne słowa, może zbyt

mistyczne, jednak także prawdziwe, określające Syberię próbą ducha i ciała, oraz biało czerwonym piekłem.

Jak to było

10 lutego 1940 roku miała miejsce pierwsza z trzech, na szeroką skalę zorganizowanych akcji deportacyjnych polskich obywateli z Kresów Wschodnich na Syberię.

W sumie w latach 1940-1942 wywieziono na Syberię i do Kazachstanu około 2 milionów ludzi.

Mieszkańcy Kresów Wschodnich Polski zabrani byli w nocy z własnych domów i potraktowani jak niektórzy traktują zwierzęta.

Ich podróż do miejsc zesłania trwała w niektórych przypadkach miesiąc. Zesłańcy jechali stłoczeni w bydlęcych wagonach bez sanitariatów, często przymarzając do ścian wagonu.

Jako toaleta służyła im wyrąbana w podłodze dziura.W większości wypadków zdani byli na zabraną ze sobą żywność i gorącą wodę, którą im podawano raz dziennie. Wielu poddanych trudnej próbie nie miało szansy przeżyć, z uwagi na panujący głód, choroby, wielki stres, i przepracowanie.

Zabierano wszystkich, bez względu na okoliczności rodzinne. W wagonach znalazły się ciężarne kobiety, niemowlaki, dzieci, dorośli, starsi i całkiem schorowani starcy.

Do pociągów wieziono polskich gospodarzy ich własnymi wozami i końmi, które potem zarekwirowano, a za pociągiem próbowały biec ich psy.

Ci którzy byli chorzy, czy słabi fizycznie poumierali już w drodze. Ciała zmarłych podczas podróży były wystawiane na stacjach, bez należytego pochówku.

Pozostawione domy z dobytkiem obrabowano i przydzielono ukraińskim rodzinom.

Wielu ludzi umarło w prymitywnych obozach/posiołkach/ na docelowym miejscu zesłania.

Wyczerpanie, mróz, prymitywne warunki, zastraszenie, katorżnicza praca, głód i choroby, na Syberii stały się nie tylko ich codziennością.

Potomkowie zesłańców mieszkają tam jeszcze do dnia dzisiejszego.

Najsilniejsi którzy przetrwali pobyt, po napaści Niemiec na Rosję, i ogłoszeniu przez NKWD amnestii dla zesłańców, zaciągnęło się do wojska, żeby walczyć z niemieckim okupantem.

Polscy zesłańcy, a następnie żołnierze zmobilizowani, zorganizowani i dowodzeni przez generała Władysława Andersa walczyli potem o wolność na wielu frontach Europy.

Po upadku Hitlera i nastaniu zimnej wojny z Rosją polscy zesłańcy obawiali się powrotu do ciągle okupowanego kraju, tym bardziej że ich domy i ziemie, znalazły się poza nowymi granicami Polski.

Polacy rozjechali się po całym świecie i swoją miłość do Polski i polskości pielęgnowali na obczyźnie. Dzięki tym niezwykłym ludziom, polscy emigranci po roku 2004 mają rozsiane po całym świecie polskie przyczółki:kościoły, szkoły, domy kultury, kluby i organizacje.

Uroczystość

2 grudnia 2013 roku, przedstawiciel Państwa Polskiego przyjechał do byłych zesłańców, tu do Bradford i odznaczył kilka osób za przeżyty trud, postawę, walkę, i ocalenie polskich korzeni.

3Dekoracji odznaczeniem dokonał osobiście Konsul Generalny RP z Manchester Łukasz Lutostański. Było bardzo podniośle i uroczyście. W spotkaniu wzięło udział około 100osób, które razem zasiadły przy długich stołach i zjadły doskonały, polski, i co najważniejsze razem spożyty obiad. Podniosłości temu wydarzeniu dodało autentyczne wzruszenie konsula, który wygłosił jak zwykle piękne w takich chwilach, płynące z serca przemówienie.

Słowa przedstawiciela Polaków i Polski w Wielkiej Brytanii były nie tylko docenieniem trudów, ale przede wszystkim wyrażeniem szacunku i wielkiego uznania dla wszystkich polskich bohaterów.

Tego dnia odznaczenia nadane w imieniu prezydenta RP przywiezione zostały dla:
zmarłego ostatnio i nagle Kazimierza Roszkowskiego, za którego odznaczenie odebrała córka Teresa, Władysława Ryszkowskiego, także zmarłego, w którego imieniu odznaczenie odebrała wnuczka Izabela, Janiny Łata, Eugeniusza Jerzewskiego, Reginy Bondar i Heleny Kossak, do której konsul pojedzie do Penrohs, ponieważ tam się przeprowadziła.

Podczas uroczystości dekoracji, na sali obecni byli także ks. Proboszcz Wiesław Duracz, oraz Prezes Parafii Waldemar Pniewski.


Było także poetycko, artystycznie i prawdziwie


Po części oficjalnej miała miejsce część artystyczna, połączona z deklamacją poezji, w ramach której zgromadzeni mogli usłyszeć wiersze Mariana Jonkajtysa i Jerzego Hebdy.
Pani Danusia Jerzewska zaprezentowała wiersz pt.:” Złota Obrączka”, natomiast p.Teresa Astachnowicz wiersz pt.:”Co to jest Sybir?”, oraz przejmujący i pięknie oddany przez deklamującą wiersz pt.:„Krzyż w mojej kieszeni”, autorstwa Jerzego Hebdy.

Kolejnym punktem uroczystości było przemówienie p. Ewy Szegidewicz, dyrektorki Muzeum Wirtualnego Kresy-Syberia oddział Manchester.

Pani Ewa, której rodzice byli zesłańcami wypowiedziała swoje osobiste świadectwo i przybliżyła dramat rodziny i dzieci wywiezionych Polaków. Będąc naocznym przykładem osoby, która urodziła się poza swoim krajem, i której pierwszym językiem jest angielski była niezwykle autentyczna.

Muzeum Kresy-Syberia, którego zbiory dostępne są przez internet na całym świecie, gromadzi zeznania świadków historii i będzie je przekazywać uczniom, studentom, kolejnym pokoleniom, zainteresowanym historią, a nade wszystko poszukującym własnej prawdy i własnej tożsamości.

 

Podsumowanie i refleksja


Przedświąteczne Spotkanie Weteranów z rodzinami zorganizowała bardzo aktywna i oddana kombatantom prezeska Stowarzyszenia Polskich Kombatantów w Bradford p. Romana Pizoń, która wszystkich tutejszych kombatantów traktuje jak swoich najbliższych.

1Po uroczystości osobiście dziękowała uczestnikom za przybycie i sama pomagała dojść najstarszym i najsłabszym do samochodów.

Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że zgromadzona tego dnia grupa około 100 osób spotyka się w ośrodku parafialnym, pomimo utraty własnego, zabranego im niedawno lokalu.

Przychodzą tu i zawsze razem jedzą w rodzinnej atmosferze poniedziałkowy obiad, pomimo że zabrano im miejsce i przyszło im wynajmować salę.

Może to moment, czas i miejsce, żeby publicznie zapytać dlaczego takim ludziom, których jest więcej, i którzy mieszkają nie tylko w Bradford, ale zamieszkują po całej Anglii zabiera się wypracowany przez nich dorobek, a nade wszystko własne miejsce do spotkań ?

Czy decydenci zdają sobie sprawę, że dzisiaj , choćby z uwagi na ceny nieruchomości, tak różne

od powojennych kupienie domu jest cenowo, ze składek członkowskich już nie możliwe.

Jak czują się dzisiaj zarządzający SPK?, i dlaczego podjęto krzywdzące decyzje wobec tylu żyjących zesłańców i kombatantów?

 

...Z TYM PYTANIEM PRZYJDZIE IM ZMIERZYĆ SIĘ POPRZEZ GŁOS, PRAWO

I WNIKLIWOŚĆ HISTORII, ORAZ PRZED KOLEJNYMI POKOLENIAMI BŁĄKAJĄCYCH SIĘ PO ŚWIECIE POLSKICH ZESŁAŃCÓW, ICH POTOMKÓW, A MOŻE KIEDYŚ TAKŻE PRZED TYMI, KTÓRZY BĘDĄ CHCIELI ICH UHONOROWAĆ?

Joanna Dudzic

Read 387 times Last modified on Monday, 10 June 2019 18:15