Portal z myślą o emigracji
Nasz Manchester

Nasz Manchester (6)

 manchester k07 stycznia 2014 17:32 Konsulat Generalny RP w Manchesterze zmienia swoją siedzibę. Nowe, większe i nowoczesne biuro będzie mieściło się w biurowcu Manchester One przy Portland Street 51, w samym centrum Manchesteru.

IMGP8468aO tym wydarzeniu juz od jakiegoś czasu było głośno w Manchester. Bilety zostały szybko wyprzedane, zniecierpliwienie fanów przybierało na sile, az w końcu nadszedł długo wyczekiwany dzien.

„Neo-Nówka”- jeden z najbardziej popularnych kabaretów na polskiej scenie wystąpił 13 kwietnia w The Dancehouse Theatre, dając dwa popisowe przestawienia zaledwie jednego popołudnia. Luz, poczucie humoru połączone z trafna obserwacja polskiej rzeczywistości to znak rozpoznawczy tego kabaretu.

 Być Europejczykiem oznacza mieć szacunek dla historii, kultury i przeszłości swojej nacji.

Bliższe spotkania ze starsza generacją, tzw. emigracją niepodległościową

 

98-letni Pan Józef, skromny bohater z Manchesteru

 

Czy 98-letni dżentelmen,  może być inspiracją dla kilku następnych pokoleń?jozio

Okazuje się, że może!, i to nie tylko  inspiracją, ale wręcz  siłą napędową do życia i działania! Siłą napędzającą życie i działanie nie tylko poszczególnych osób, ale i orgaznizacji społecznej, skupiającej różne wiekim i doświadczeniem pokolenia.

Otóż pan Józef Królczyk, o którym tu mowa, swoją postawą , zaangażowaniem, ogromną wewnętrzną siłą i konsekwencją działania, stał się ikoną starszego, tamtego(tak ciężko doświadczonego),  pokolenia polskich emigrantów.

Chocaż nie chcę w tym tekście pisać o historii, tylko zdecydowanie o człowieku, nie sposób nie zahaczyć o nią, ponieważ to własnie przeszłość warunkuje teraźniejszość.

Pan Józef, człowiek który budował polską społeczność i ośrodek w Manchesterze, urodził się w Tylmanowej (woj.krakowskie), gdzie spędził pierwsze lata życia.

W 1920 roku wraz z rodzicami i rodzeństewem wyjechał w okolice Tarnopola.

Lata 1935-1937 spędził w czynnej służbie wojskowej, a nastepnie podjął pracę zawodową we Lwowie. Gdy wybuchła wojna został powołany do obrony miasta.

W 1940 roku jak tysiące Polaków pan Józef wraz z całą rodziną został wywieziony na Syberię, gdzie spędził bardzo trudny, trwajacy 24 miesiące okres zycia.

Dwa lata i dwie syberyjskie zimy pracował przy wyrębie lasu.

Przeszedł w tym czasie ciężkie zapalenie płuc, i kilkakrotnie wymknął się śmierci.

Poczuł na sobie jej oddech, ale  równocześnie poczuł także opiekę opatrzności, i  jakimś cudem udało mu sie przeżyć.

Gdy wybuchła wojna pomiędzy Rosją a Niemcami, i kiedy ogłoszono wsród  polskich zesłańców amnestię, razem z innymi rodakami wstąpił do tworzonej przez gen.Wł. Andersaj na terenie Rosji polskiej armii.

W jej szeregach przewędrował szlakiem bojowym Iran, Irak, Egipt, Syrię i  Palestynę.

W Iranie, z powodu epidemii i wycieńczenia organizmu poczuł  na sobie bliski koniec życia, tym razem była to szalejąca wśród wojaków czerwonka.

Kolejny raz opatrzność nie zawiodła, chociaż medycyna okazała sie bezsilna.

Jakimś cudem wyzdrowiał, i mógł ponownie ruszyć w dalszą wędrówkę z wojskiem wytyczonym szlakiem bojowym.

W 1943 wylądował we Włoszech, gdzie brał udział m.in.w kampanii włoskiej oraz w bitwie pod Monte Casino.

Ostatecznie jego wojenna wędrówka zakończyła się w 1946 roku w Anglii.

W 1951 państwo Królczykowie ostatecznie osiedlili się na stałe w Manchesterze.

Jak wyglądał pierwszy okres na emigracji wiedzą tylko Ci, którzy tu byli.

Pierwsze lata żołnierze gen.Andersa przemieszkali w obozach, w barakach i wielkich wojskowych namiotach.

Tu spotkały się, połączyły, a następnie powiększyły rodziny, tu urodziły obie córki pana Józefa.

Opowiadając to pan mój bohater uśmiecha się i wspomina trudne czasy, i warunki, i jak padał deszcz to, że woda  stała powyżej kostek.

Po obozie zamieszkiwał kolejne domy,  przez całe lata z dodatkowymi lokatorami, bo inaczej ciężko było zapłacić wszystkie rachunki.

W pracy też nie było łatwo, zwłaszcza, że nie łatwo było wogóle ją znaleźć .

Na ulicznych murach często widywał wrogie napisy „Polacy wracajcie wojna się skończyła”. Pan Józef jako żołnierz Andersa nie miał po co i do czego wracać.

Pobyt na Syberii stał w dziwnej sprzeczności z wiarą w nowego sojusznika wyzwolonej Polski. Ponadto słyszał o wielu towarzyszach walki, co po powrocie do kraju dziwnie zaginęli.

To co pozwoliłam sobie napisać to tylko szkic,  telegraficzny skrót długiego ludzkiego życia, które godnie  trwa w działaniu i inspiruje  innych, także moją- autorki skromną osobę. Inspiruje nie tylko z powodu zawiłości losu, ale ze względu na osobę i postawę pana Józefa tu i teraz, a  jednak w kontekście tych trudnych przeżyć.

Pan Józef Królczyk jest wielkim społecznikiem, honorowym prezesem Stowarzyszenia Polskich Kombatantów, a przede wszystkim niezwykłym człowiekiem, który poprzez swoją postawę i wytrwałość zbudował i wzmocnił ducha.

Pomimo swojego wieku codziennie odwiedza chorych i potrzebujących, i pracuje społecznie przy organizowaniu imprez, z których dochód przeznaczany jest na polską szkołę i pomoc najuboższym, także tym którzy zostali w Rosji.

Dzięki jego osobie w pracę społeczną zaangażowali się nowi emigranci, młodzi ludzie, których zaraził swoja postawą i urokiem osobistym.

Młodzi ludzie odwiedzają jego dom, bo w jego wnętrzu panuje życie, dzieje się  żywa historia i mieszka On jej realny uczestnik.

Kiedy w niedzielę po mszy pan Józef wejdzie do sali parafialnej na kawę,  zawsze ktoś do niego podchodzi, ktoś chce powitać, zamienić słowo, uścisnąć.

Z jego twarzy, sylwetki i postawy bije godność i świadomość bycia Polakiem,  która połączona jest ze świadomością  tożsamości,  której nam nowoprzybyłym, którzy nazywają się Europejczykami tak często bardzo brakuje.

A przecież być Europejczykiem, nie znaczy przestać być Polakiem!

 

Joanna Dudzic

10086721-london-metro-poliche-who-monitors-the-traffic     Już tak to bywa z publicznymi pieniędzmi, że bardzo się je chętnie i lekką ręką wydaje. Wszyscy wiemy, że specjalizują się w tym sprawni inaczej zarządzający majątkiem publicznym w pięknym kraju położonym nad Wisłą. Jak się jednak okazuje irytujących absurdów nie brakuje również w rejonach rzeki Irwell.

300px-Greater Manchester Metrolink - tram 3009AZima w Wielkiej Brytanii nadciąga! Ach, jak ja to kocham! Temperatury w okolicach -8°C nazywa się warunkami arktycznymi, 7 centymetrów śniegu powoduje potężne problemy komunikacyjne,

czarownicaKażdego roku, w Wielkiej Brytanii oraz byłych koloniach dawnego Imperium, w dniu 5 listopada celebrowany jest dzień Guya Fawkes'a, znany w tubylczym języku jako Bonfire Night.