Polecane Artykuły

Łąki Łan
Granie na żywo mają we krwi. Proces tworzenia zawsze zaczyna się na scenie a...Read more ...
KONCERT CHARYTATYWNY W BURY

Muzyka, pasja i misja

...

Read more ...
10 lutego dzień Sybiraka

User Rating: 0 / 5

Star InactiveStar InactiveStar InactiveStar InactiveStar Inactive
 
Aborcja to słowo- wyrok!
Najkrócej, i bez emocji mówiąc,-to przerwanie ludzkiego życia. Dziecko traci „dar życia”, matka zostaje poraniona fizycznie, emocjonalnie, i traci „pokój ducha”.
Ostrzej i z emocjami mówiąc, aborcja to „rzeź na niewiniątku”i wielki stres dla matki, która często do końca swoich dni zadręcza się pytaniami bez odpowiedzi.
To także wielki dramat wszystkich zaangażowanych /ojca, rodziny, lekarza/.
Nawet jeśli w momencie podejmowania decyzji, nie ma żadnych mocnych uczuć i emocji, to po latach sprawa wraca w postaci wyrzutów sumienia, i to ze zdwojoną siłą.

W końcu większość ludzi kiedyś dojrzewa, i co za tym idzie szerzej otwiera oczy.
Kobiety, które poddały się aborcji żyją z niepokojem, z ciągłymi pytaniami co by było, gdyby wszystko poszło innym torem, i nie mają tu znaczenia lekarskie diagnozy.
Osobiście znam dziewczynę, której matce zalecono aborcję jako jedyne wyjście.
Moja koleżanka miała się urodzić bez kończyn.
Jej mama zdecydowała się donosić ciążę, bo podszepty intuicji mówiły jej co innego.
Monika jest normalną fizycznie dziewczyną, atrakcyjną, do tego bardzo wrażliwą, inteligentną i nastawioną na pomoc innym ludziom. Niedawno przeczytałam, że matce Jana Pawła II, też zalecano aborcje z uwagi na zagrożenie życia po poprzednim, trwającym 16 godzin porodzie.
Tym bardziej, że starsza siostra papieża wówczas zmarła. Emilia Wojtyła postąpiła jednak wbrew lekarskim zaleceniom.
Gdyby zamiast swojej intuicji posłuchała wtedy swojego lekarza, nie byłoby na świecie
Jana Pawła II.

Znam dobrze cztery rodziny z głęboko upośledzonymi dziećmi.
We wszystkich przypadkach, rodzice świata nie widzą poza swoimi pociechami.
Jednogłośnie mówią, że nie wyobrażają sobie życia bez nich, i że niepełnosprawne dzieci odkryły przed nimi inny świat. Słowo:”inny”, nie oznacza gorszy. Po prostu inny od naszego, często bogatszy.
Z normalnego, czyli spełniającego normy świata ludzi pełnosprawnych, niepełnosprawni wydają się być gorsi. W rzeczywistości często mają bardziej rozwinięte zmysły i niezwykłą wrażliwość, których nam jest brak.
Rodzice takich dzieci, opowiadają niesamowite rzeczy o świecie i głębokiej wrażliwości swoich pociech. Nie jest im łatwo, ale są przekonani, że to wszystko co ich spotyka ma jakiś głębszy sens,
i że tajemnica inności ich potomstwa, oraz ich- rodziców trudu kiedyś się wyjaśni.
Ciekawe jest, że rodziny wielodzietne, które mają wśród gromadki upośledzone dziecko, właśnie to niepełnosprawne kochają najbardziej.
Ten delikatny temat/aborcja/ powraca regularnie, i zawsze budzi najwyższe emocje, zwłaszcza wśród bardzo młodych kobiet, które nie mają jeszcze rozwiniętego instynktu macierzyńskiego,
i po prostu boją się swojego krzyża. Każdy się boi. Myślę , że to zrozumiałe, bo większość ludzi się obawia trudów nieznanego.
Mnie osobiście temat niepełnosprawnego dziecka zawsze przerażał, i niestety tak pozostało.
Moje okazało się być zdrowym, póki co.
Trudno jest rozumieć coś, co jest tylko teorią. Nikogo też nie śmiałabym potępić.
Wyobraźnia człowieka ma to do siebie, że potrafi zarówno przysłowiowo:”góry przenosić”,
jak i potrafi „sparaliżować strachem”.
Często matki niepełnosprawnych dzieci „przenoszą te góry, i morza”nawet, bardzo rozwijając się przy tym intelektualnie, zawodowo i co istotne duchowo/np. p. Ewa Błaszczyk, która zbudowała klinikę/.

Młode kobiety, które nie mają jeszcze dzieci i teoretyzują, najczęściej paraliżuje strach, i ich własna wyobraźnia. Trudno zresztą mieć to komuś za złe. Strach i wątpliwości to ludzka słabość.
Jest jeszcze inny aspekt tej sprawy.
Aborcja to temat „bumerang”, który odkąd pamiętam cyklicznie wraca, i używany jest jako temat zastępczy, oraz argument w wojnie politycznej.
Kiedy ludzie kłócą się, i wymieniają argumentami w budzącej kontrowersje sprawie, po cichu załatwia się coś innego. Po cichu dlatego, że w zgiełku publicznej, „aborcyjnej” kłótni forsuje się to, co chce się ukryć przed uwagą społeczeństwa.
Tak się składa, że akurat tematem aborcji wywołuje się wyjątkowo krańcowe, i emocjonalne reakcje.
Dla mnie to nie jest zagadnienie do żadnych dyskusji, ponieważ jest to kwestia ludzkiego sumienia.
Każdy przypadek jest inny, indywidualny i wymagający wnikliwej analizy, także albo przede wszystkim na „poziomie ducha”.

No cóż!,-przyznam się, że bardzo cieszę się, że nie jestem ustawodawcą, i że nie do mnie należy konstruowanie przepisów, zwłaszcza w przypadku decydowania o czyimś życiu.

Uważam też, że nie jest to w ogóle kwestia żadnych przepisów i rozporządzeń.

Wiem natomiast na pewno, że jeśli prawo i kary nie są straszakiem, to „tzw. człowiek”, lub co gorsza „homo sapiens”, -przy swoim chorobliwym egoizmie, chęci posiadania dóbr i perfekcjonizmie przy tym wszystkim, -zdolny jest do wszystkiego.

Joanna Dudzic

Comments powered by CComment