User Rating: 5 / 5

Star ActiveStar ActiveStar ActiveStar ActiveStar Active
 

„...o dobroczynności można mówić tylko wtedy, jeśli to co robimy pochodzi z odruchu serca!” Wydarzenia kulturalno-artystyczne, i polsko-angielska dobroczynność w Bury zaczynają krok po kroku przyjmować coraz okazalsze kształty. 

Przecież wielkie sprawy i istotne przedsięwzięcia potrzebują czasu, -rosną i rozwijają się powoli, ale za to konsekwentnie. Taki stopniowy, wypracowany rozwój gwarantuje trwałość, a zdarza się, że i ponadczasowość. Przykładem, chociaż nie z Bury jest działające w formie sieci m.in. sklepów z rzeczami  używanymi, i nie tylko(także domy opieki dla starszych), Charity Sue Ryder. Kiedy ostatnio kupowałam sukienkę w sklepie z szyldem z jej imieniem, obok lustra w przymierzalni zobaczyłam portret-zdjęcie Sue Ryder, -założycielki i fundatorki. Na jej twarzy dominowało głębokie, świetliste spojrzenie, dobroć i mądrość. Kobieta mimo starszego wieku miała w sobie coś promiennego, jakby anielskiego. Takie spojrzenia mają tylko dobrzy ludzie-anioły, uparcie dążący do świętości. Przy tej okazji można zastanowić się czym jest świętość? Nie ośmielam się podjąć nawet próby odpowiedzi czym ona jest. Jednak moim skromnym zdaniem na pewno w świętości zawiera się konsekwentna praca, której nie tylko podstawą, ale i głównym zamierzeniem jest myślenie o innych, i czynienie dobra. Kiedy przyglądałam się nie młodej, ale pięknej wewnętrzną dobrocią twarzy Sue Ryder pomyślałam, że też bym tak chciała. Pozostawienie po sobie świata lepszym, niż się go zastało to największe wyzwanie. Sue Ryder już nie żyje, jednak jej dzieło życia trwa, i nadal wydaje owoce w postaci gromadzenia środków na dobroczynność. Tu przyznam szczerze, że sklep z używaną odzieżą nie jest tym, co mnie inspiruje, bo nie mam do tego zacięcia. Dobrze jest robić coś co dawałoby satysfakcję. Także wynalazki natury naukowej są poza zasięgiem moich możliwości,- niestety nie ta głowa! Po przemyśleniu postanowiłam, że zaangażuje się w pisanie i robienie zdjęć.Kocham kreatywność i działania artystyczne, i dlatego wychodzi mi to najsprawniej. Romans, a następnie stały związek z fotografią zaczął się przecież/w moim przypadku/ od pasji portretowania bohaterów wojennych. Potem zafascynowało mnie jeszcze pisanie, i tak  rozkręciła się przygoda z prawdziwym dziennikarstwem, i pisaniem o wartościach, zamiast pogoni za sensacją. Radość i spełnienie daje mi zatrzymywanie chwil za pomocą aparatu fotograficznego, pisanie, oraz opisywanie działań ludzi o wielkim sercu. Fotografuje więc postaci od których promieniuje wewnętrzne światło, a także intrygujące wydarzenia i wartościowe przedsięwzięcia, za którymi stoi dobroczynność. W zbiorach zdjęć mam weteranów wojennych, powstańców i żołnierzy którzy doświadczyli cudów oraz osoby, które działały na emigracji na rzecz dobrego imienia Polski i Polaków. Przeżyte przez nich historie, często cuda umacniają wiarę w Stwórcę, i w to, co pozornie „niemożliwe”. To jest  jeden z głównych z powodów dla którego angażuję się i opisuje działalność p. Anny Korzeniewskiej-Kojder, jej uczniów i ich rodziców z Bury. Po wywiadach z bohaterami wiem, że kiedy za działaniem stoi odruch serca, idea, pasja, dynamika działania i wynikający z tego rozwój, to szanse na trwały sukces rosną, i wynoszą około 90 procent. Jeśli do tego doda się stały rozwój duchowy, czyli po mojemu „łączność ze Stwórcą”, nagle z około 90-ciu procent następuje wzrost o brakujące, kluczowe, i jest pełne 100. Mam nadzieję, i wierzę, że to co dzieje się od 3 lat w Bury nie tylko zasługuje na dostrzeżenie, głębszą refleksje i wyróżnienie. Zaczynam być przekonana, że koncert uczniów fortepianu p. Anny Korzeniewskiej-Kojder ma szansę wejść na stałe do dobroczynnego kalendarza nie tylko p. Anny i osób wokół niej zgromadzonych. Myślę, że z czasem i rozwojem twórczym jest szansa na szerszy rozgłos, popularyzację polskiej muzyki, jej twórców i wykonawców, a także szerzenie idei dzielenia się, czyli po prostu dobroczynności. Tak działali wszyscy portretowani przeze mnie polscy kombatanci. Kiedy w grudniu, przed ostatnim, trzecim z kolei koncertem w Bury organizowanym przez Annę Korzeniewską -Kojder zaproponowałam, że z przyjemnością napiszę parę słów o tym wydarzeniu, p. Anna skromnie powiedziała:”...co tu jeszcze można napisać, przecież w zeszłorocznym tekście napisała pani już wszystko”. I trudno zaprzeczyć, bo opisałam wydarzenie szeroko, i wielowątkowo. Zresztą po tej wypowiedzi p. Anny zaczęłam nawet wątpić, czy dobrze zrobiłam podejmując się napisać o koncercie. Jednak to co wkrótce się wydarzyło rozwiało jakiekolwiek moje wahania i wątpliwości. A co się wydarzyło?...-postaram się krótko  opisać poniżej. W niedzielę przed poniedziałkową Wigilią 2018 roku w Parish Church w Bury, miał miejsce III Charytatywny Koncert uczniów fortepianu p. Anny Korzeniewskiej-Kojder zorganizowany przez rodzinę państwa Kojder oraz wspaniałych rodziców uczniów. Tym razem to wydarzenie muzyczne było bardzo bogate, i miało wyjątkowo wzruszającą, przedświąteczną atmosferę. Dzieci zagrały swoje ulubione utwory fortepianowe solo i w duetach. Nie zabrakło muzyki Bacha, Beethovena, Chopina, Debussiego, jak również utworów muzyki rozrywkowej. W zestawieniu z poprzednim rokiem przedsięwzięcie widocznie się rozwinęło. Przede wszystkim było słychać wyraźne postępy muzyczne młodych wykonawców. Wyjątkowo sprawne zaangażowanie rodziców, a także występy gości uczyniły całe wydarzenie bardzo atrakcyjnym,dobrze zorganizowanymi i podniosłym Wzbogacenie koncertu o udział artystki śpiewającej kolędy, absolwentki Wydziału Wokalno-Aktorskiego Akademii Muzycznej im.Feliksa Nowowiejskiego w Bydgoszczy p.Moniki Spławskiej otworzyło II część koncertu, i tym samym przybliżyło atmosferę nadchodzącej Wigilii i Świąt Bożego Narodzenia.Dodatkową atrakcją i w sumie pewną ciekawostką był występ rodzinny Jeanlouise Mcguire z synem, -mama Shia zagrała na mało znanym instrumencie o nazwie koncertyna. Ten trzeci już z kolei koncert zgromadził liczną, polską i angielską publiczność, oraz miłośników muzyki i gry na fortepianie nie tylko z Bury. Przyjemnie było obserwować wzrost rangi tej ciągle jeszcze bardzo młodej imprezy. Zafascynowana wszystkim co miało miejsce postanowiłam napisać do p. Anny i zapytać jak to się stało, że narodził się pomysł, i co ważne jak doszło do realnego zaistnienia tej imprezy. Udało mi się dowiedzieć, że „początkiem” były”kolędowe spotkania”, i popisy uczniów w domu nauczycielki, czyli u państwa Kojder. Z czasem kiedy na tych wieczorach gromadziło się coraz więcej osób, a w domu zaczęło brakować miejsca dla publiczności, zrodził się pomysł zorganizowania koncertu. W miarę rozwijania pomysłu, ostatecznie ugruntowała się myśl zorganizowania koncertu publicznego, a przy tym dobroczynnego. Jak poinformowała mnie p. Ania celem I Charytatywnego Koncertu fortepianowego w Bury była „Adoption of the Heart”/Adopcja serca/. Wówczas z datków zebranych po koncercie zasponsorowano rok edukacji wraz z wyżywieniem dla uzdolnionej dziewczynki o imieniu Deborah z południowego Sudanu. Celem zbiórki charytatywnej podczas II-go oraz III-go Koncertu Fortepianowego uczniów p. Anny Korzeniewskiej-Kojder było ufundowanie „Gifts of play”, czyli „Daru Gry”(możliwości nauki)dla dzieci z biedniejszych krajów świata.
Podczas II-go i III-go koncertu obecne były przedstawicielki CAFOD(organizacja charytatywna zajmująca się bezpośrednio logistyką pomocy). Reprezentantki CAFOD,  publicznie wyjaśniały cel i sposób wykorzystania zebranych środków pieniężnych. Pomimo „gorącego” okresu przedświątecznego rodzice młodych wykonawców wykazali się ogromnym zaangażowaniem. Obfity poczęstunek przygotowano nie tylko dla dzieci, ale dla całej zgromadzonej publiczności. Dzięki wspaniałym rodzicom udało się „dopiąć” całość zdarzenia w najmniejszych szczegółach, łącznie z nagłośnieniem. Część artystyczną wieczoru zakończyły występy zaproszonych do udziału gości. Usłyszeliśmy koncert na flet prosty w wykonaniu Anny Williams przy akompaniamencie Alicji Kojder, duet smyczkowy w wykonaniu rodzeństwa Antczaków,  Joachima na skrzypcach oraz Julianny na wiolonczeli przy akompaniamencie fortepianowym Jonasza . Swoim śpiewem wzruszyła publiczność sopranistka Monika Spławska, która śpiewała przy akompaniamencie fortepianowym głównej „sprawczyni”p.Anny Korzeniewskiej-Kojder. Konferansjerkę podczas całego wydarzenia, profesjonalnie a przy tym uroczo i z poczuciem humoru prowadził p. Artur Kojder. Koncert uwieńczyły angielskie i polskie kolędy, oraz popularne utwory świąteczne, wykonane w języku angielskim i polskim. Pani Anna główna”sprawczyni”charytatywnego koncertu w Bury zapewniła mnie, że bez czynnego zaangażowania emocjonalnego uczniów, i co istotne ich rodziców, i przyjaciół nie byłoby możliwe zorganizowanie takiej inicjatywy. Na zakończenie przytoczę moje motto, od którego zaczęłam ten tekst: „...o dobroczynności można mówić tylko wtedy, jeśli to co robimy pochodzi z odruchu serca”, -i to jest jasne, co do tego nie ma wątpliwości!
Warto jednak wskazać na dającą się zaobserwować prawidłowość: jeśli to co dajemy pochodzi z głębi serca, to dzieją się rzeczy niezwykłe, dużo większe niż zaplanowaliśmy i niż jesteśmy w stanie to sobie wyobrazić. Dobro i dobroczynność uruchamiają potężną siłę, którą jest miłość. Z kolei dzięki niej wszystko jest możliwe, także pozostawienie po sobie świata lepszym, jak to zrobiła Sue Ryder, której dzieło trwa, a jej postać wciąż inspiruje.

                                                                                                                                    Joanna Dudzic

 

Warto wiedzieć, że Sue Ryder opiekowała się po wojnie polskimi żołnierzami -Cichociemnymi.