User Rating: 0 / 5

Star InactiveStar InactiveStar InactiveStar InactiveStar Inactive
 
Polacy powrócili na fotel lidera

P1010199

Wspierani dopingiem tysiąca kibiców, Polacy pewnie pokonali drużynę Wielkiej Brytanii, a dodatkowo porażka Bułgarii spowodowała, że biało-czerwoni powrócili na fotel lidera. Tak w telegraficznym skrócie wyglądał czwarty dzień siatkarskiego turnieju olimpijskiego. Hala Earls Court została wręcz opanowana przez fanów polskiej reprezentacji. Wszędzie powiewały biało-czerwone flagi, 
a kibice sprawili, że to podopieczni trenera Andrea Anastasiego czuli się w Londynie tak jakby grali w domu. Sympatycy zespołu gospodarzy, choć nie byli w stanie przekrzyczeć Polaków, także dali z siebie wszystko, co spowodowało, że atmosfera na trybunach była doprawdy fantastyczna. Całkiem niezłe widowisko stworzyli także siatkarze i choć to Polacy pewnie zwyciężyli, Brytyjczycy nie tak do końca dali się zdominować przeciwnikom i po raz kolejny udowodnili, że mimo iż do światowej czołówki wciąż im daleko, w siatkówkę grać potrafią. Polacy to klasa sama w sobie. Gospodarze jednakże mają powody do dumy. Wystarczy wspomnieć, że Andrea Anastasi przez całe spotkanie grał swoim pierwszym, podstawowym składem, co świadczy o tym, że ani razu nie poczuł się na tyle pewnie, by desygnować do gry „zmienników,” choć w przypadku polskiej reprezentacji trudno mówić o tych lepszych i gorszych.

Walczący o pierwsze miejsce w grupie A Polacy musieli pokonać zespół z Wielkiej Brytanii w trzech setach. Mimo iż trudno było nawet przypuszczać, by wynik rywalizacji mógłby być inny, biało-czerwoni nie zamierzali rywala zlekceważyć i jak się okazało w trakcie meczu było to całkiem słuszne posunięcie. P1010195Statystyki być może tego nie pokazują, ale gospodarze przez większą część spotkania dotrzymywali kroku podopiecznym trenera Andrea Anastasiego. – Byliśmy niezwykle skupieni na swojej grze. Skupieni i zmotywowani. Ostatecznie zagraliśmy tak jak chcieliśmy. – ocenił najskuteczniejszy zawodnik polskiej ekipy, zdobywca 20 punktów, Zbigniew Bartman. Biało-czerwoni dominowali niemalże we wszystkich elementach siatkarskiego rzemiosła. – My i Wielka Brytania prezentujemy kompletnie różny poziom. Mamy całkowicie odmienne cele. Naszym zadaniem jest gra w finale, a by tam dotrzeć musimy wygrywać wszystkie mecze – skomentował kapitan biało-czerwonych, Marcin Możdżonek.

Pod wrażeniem kibiców był szkoleniowiec polskiej reprezentacji Andrea Anastasi: - Gdziekolwiek nie gramy zawsze czujemy się jak w domu. W Chicago, Kanadzie; wszędzie towarzyszyli nam fani. Nie inaczej było tu w Londynie. Zawodnicy przed spotkaniem pytali mnie, czy aby na pewno jesteśmy w Anglii. Niesamowite. Myślę, że wciąż sportem numer jeden jest piła nożna, ale w Polsce siatkówka zaczyna jej dorównywać pod względem popularności. Nawet nie mogę sobie wyobrazić, jak bardzo oszaleliby ze szczęścia kibice, gdybyśmy wywalczyli tu złoty medal.

Biało-czerwoni mieli powody do zadowolenia. Powody do dumy mieli jednakże także Brytyjczycy. – Wszyscy, którzy nas wspierają, czy też pracują z naszą reprezentacją są dumni z tego, jak spisaliśmy się w pojedynku z Polską, która znajduje się i nie zapominajmy o tym, na szczycie. To klasowa drużyna, a my w starciu z nią pokazaliśmy prawdziwego ducha walki. Pokazaliśmy, że mamy utalentowany zespół, który za kilka lat, po rozegraniu większej ilości pojedynków z tak silnymi rywalami, jak choćby właśnie Polska, może stać się naprawdę groźnym przeciwnikiem nawet dla światowej sławy ekip – komentuje trener Wielkiej Brytanii, Harry Brokking. – Dużym naszym sukcesem był już sam fakt, że Polacy musieli grać na 100 procent. Musieli być przez cały mecz niezwykle skoncentrowani.

Bardzo dobrze w drużynie gospodarzy, w przyjęciu i obronie, zaprezentowali się Nathan French oraz libero Dan Hunter. Wspaniały mecz rozegrał także atakujący Dami Bakare. – Zarówno French jak i Hunter pokazali wielki talent. Pierwszy z nich miał przyjęcie na poziomie 62 procent, a drugi na poziomie 50 procent, a musieli oni zmierzyć się z bardzo silnym polskim serwisem. Zaznaczmy, że na przykład, Bartek Kurek to w chwili obecnej najskuteczniej serwujący zawodnik turnieju – dodaje Harry Brokking.

Po meczu zadowolony był także kapitan drużyny Wielkiej Brytanii, Ben Pipes: - Wiedzieliśmy, że to spotkanie będzie niezwykle trudne. Przegraliśmy, ale mimo tego, jesteśmy bardzo zadowoleni. Turniej w Londynie pozwolił nam się rozwinąć, poprawić naszą grę, zdobyć choć trochę tak potrzebnego nam doświadczenia. Poza tym nasi fani byli fantastyczni. Dla nas to niesamowite wrażenie widzieć w Wielkiej Brytanii na trybunach tyle wspierających nas osób.

P1010194Polacy wykonali swoje zadanie, a następnie musieli czekać na potknięcie Bułgarów, którym przyszło się zmierzyć się z Argentyną. Podopieczni trenera Javiera Webera przerwali dobrą passę rywali i tym samym „zepchnęli” ich z pozycji lidera, na rzecz reprezentacji Polski. Za pewnego rodzaju niespodziankę uznać należy fakt, że Włosi stracili punkt w starciu z Australią.

Jutrzejsze grupowe mecze będą decydujące. To jednak biało-czerwoni są na najlepszej drodze do zajęcia wymarzonego pierwszego miejsca. Ostatnim rywalem podopiecznych Andrea Anastasiego będzie zespół z Australii, z którego pokonaniem Polacy problemu mieć nie powinni. Bułgarzy, którzy zajmują drugie miejsce, z identycznym dorobkiem punktowy co biało-czerwoni, muszą zmierzyć się z reprezentacją Italii, co będzie nie lada wyzwaniem. Niemalże pewna awansu do ćwierćfinałów może być już także Argentyna, która w ostatnim pojedynku zmierzy się z Wielką Brytanią, a która już teraz ma dwa „oczka” przewagi nad Australijczykami.

Polska - Wielka Brytania 3:0 (25:16, 25:19, 25:18)

Składy zespołów:

Polska: Kurek (16), Bartman (20), Winiarski, Kosok (7), Możdżonek (3), Żygadło (2), Ignaczak oraz Kubiak (6), Jarosz i Ruciak

Wielka Brytania: Bakare P., Pipes (1), Plotyczer (8), McGivern (3), Haldane (3), French (2), Hunter (libero) oraz Bakare O. (14), Pink, Miller (1) i Lamont

Włochy - Australia 3:2 (21:25, 18:25, 25:21, 25:14, 15:13)

Składy zespołów:

Australia: Zingel (15), Passier (12), Yudin (11), Peacock (2), White (12), Edgar (18), Tutton (libero) oraz Sukochev, Smith (1) i Roberts (2)

Włochy: Mastrangelo (11), Łasko (25), Zaytsev (8), Savani (17), Travica (5), Fei (12), Bari (libero) oraz Papi, Bonifante, Parodi (1) i Birarelli

Argentyna - Bułgaria 3:1 (25:18, 21:25, 25:19, 25:20)

Składy zespołów:

Argentyna: Conte (15), Quiroga (17), Sole (10), Pereyra (17), Crer (6), De Cecco (6) Gonzalez (libero) oraz Castellani, Poglajen,

Bułgaria: Bratojew G. (3), Skrimow (11), Josifow (4), Aleksjew (15), Nokołow W. (2), Nikołow N. (1), Salparow (libero) oraz Todorow (5), Penczew, Dymitrow, Sokołow (25), Bratojew W. (1)
Wciąż nie zapadły rozstrzygnięcia w grupie B, której obecnie przewodzi USA, wyprzedzając o dwa punty Brazylię i Rosję. – Wszyscy spodziewaliśmy się zaciętej walki o pierwsze miejsce w grupie B i takową obserwujemy. Ostatni mecz pomiędzy zespołami z USA i Rosji to bodajże najlepsze do tej pory spotkanie. Potwierdza się, że te trzy zespoły pretendują do złotych medali – ocenia Harry Brokking.

Podstawowe pytanie brzmi, czy już na tym etapie rozgrywek z Igrzyskami Olimpijskimi pożegna się Serbia. Bez wątpienie byłaby to spora niespodzianka. O wszystkim zadecydują ostatnie mecze...Niemcy, czy Serbia w ćwierćfinale?!

Niemcy - Tunezja 3:0 (25:15, 25:16, 25:16)

Składy zespołów:

Niemcy: Popp (11), Kaliberda (13), Bohme (10), Grozer (11), Kampa (5), Gunthor (8), Steuerwald (libero)

Tunezja: Kadhi (10), Nagga (14), Moalla (1), Hfaiedh, Ben Hassine (3), Ben Cheikh, Taouerghi (libero) oraz Karamosly (5), Ben Slimane, Kaabi (1) i Zouari

Rosja - USA 3:2 (27:29, 19:25, 26:24, 25:16, 15:8)

Składy zespołów:

Rosja: Apalikow (1), Chtiej (4), Tietiuchin (21), Butko, Michałjow (27), Wołkow (16), Obmoczej (libero) oraz Muserski (6), Bierieżko (1), Sokołow, Grankin (2) i Ilinych (10)
USA: Anderson (18), Lee (12), Suxho, Priddy (11), Holmes (5), Stanley (14), Lambourne (libero) oraz Rooney (7), Lotman, Smith i McKienzie (3)
Brazylia - Serbia 3:2 (22:25, 25:15, 20:25, 25:22,15:9)

Składy drużyn:

Brazylia: Bruno, dos Santos, Vissotto, Murilo, Lucas, Dante, Sergio (libero) oraz Wallece, Rodrigo, Ricardo.

Serbia: N. Kovacević, U. Kovacević, Petković, Stanković, Starović, Podrascanin, Rosić (libero) oraz Janić, Matić, Rasić, Atanasijević

Comments powered by CComment